Jan Czerniawski (UJ)
Reizm a ontologiczny status informacji

Za reizmem ontologicznym przemawiają silne argumenty. Są to redukcje reistyczne, bezpośrednio wspierające negatywne tezy reizmu, a pośrednio tezę pozytywną, stwierdzającą, że da się pomyśleć tylko takie obiekty, którymi są jakieś rzeczy. W szczególności np. nie da się pomyśleć własności (jakości) jako czegoś, lecz jedynie coś, czego jest to własność, jako takie-a-takie. W ten sposób eliminuje się wszystkie kategorie ontologiczne nie będące podkategoriami kategorii rzeczy, natomiast w stosunku do rzeczy takiej redukcji nie da się przeprowadzić.

W źródłowej wersji reizmu sformułowanej przez Kotarbińskiego boryka się on jednak z poważnymi problemami związanymi z ontologią dziedziny matematyki i jej teoriomnogościowych podstaw. Niezależnie od faktycznego odrzucenia przez matematyków mereologii jako alternatywnej względem teorii mnogości podstawy dla matematyki, trzeba jakoś zdać sprawę z samej możliwości oparcia matematyki na teorii mnogości. Tymczasem, w świetle redukcji przedstawionej przez Kotarbińskiego, zbiory w sensie dystrybutywnym (teoriomnogościowym) powinny podzielić los własności i innych wyeliminowanych kategorii ontologicznych.

Analogiczne problemy pojawiają się w kontekście ontologii dziedziny informatyki. Jeśli zgodzić się, że informacja zawsze jest aspektem struktury pewnego jej nośnika, to w świetle standardowej wersji reizmu jest ona hipostazą. Po pierwsze bowiem, strukturę można uznać za własność czegoś ustrukturyzowanego, a tym samym hipostazą. Po drugie, jeśli zaakceptować teoriomnogościową interpretację struktur, to struktura, jako konstrukt teoriomnogościowy, jest konstrukcją z hipostaz. Co gorsza, można zastanawiać się, czy nośnikiem musi być rzecz, a nie np. proces, który dla reizmu sam jest hipostazą.

Na szczęście zliberalizowana wersja reizmu, którą skłonny jestem nazwać radykalnym arystotelizmem, wiążąca reizm nie z klasycznym nominalizmem, lecz z tzw. teorią względu, skutecznie radzi sobie z tymi problemami, pozwalając też wyjaśnić relacje między informacją a jej nośnikiem i przekazem. Zgodnie z mało popularnym rozwiązaniem sporu o uniwersalia, jakim jest teoria względu, powszechnikiem nie jest ani jakaś część indywiduum, ani coś poza nim, lecz indywiduum rozpatrywane pod odpowiednim ogólnym względem. Na przykład indywiduum, jakim jest Sokrates, rozpatrywane pod odpowiednimi względami jest też filozofem i człowiekiem. Jako zgodna z pozytywną tezą nominalizmu, w świetle której może istnieć tylko coś, czym jest jakieś indywiduum, a zarazem z najogólniej rozumianą tezą realizmu pojęciowego, w świetle której są możliwe, a nawet istnieją, powszechniki, teoria względu zasługuje na brzmiące paradoksalnie miano nominalistycznego realizmu pojęciowego.

Teoria względu pozwala rozróżnić między własnością, polegającą na byciu czego takim-a-takim, a aspektem tego czegoś, którym jest owo coś jako takie-a-takie. Jak widać, aspektem jest owo coś rozpatrywane pod pewnym względem, a zatem, w odróżnieniu od własności, która jest hipostazą, aspekt istnieje na równi z tym, czego jest aspektem, jako powszechnik w sensie teorii względu. W szczególności, istniejący zbiór w sensie dystrybutywnym jest zawsze aspektem pewnej całości, czyli zbioru w sensie kolektywnym (mereologicznym), którego istnienie Kotarbiński byłby skłonny zaakceptować. Natomiast zbiorowość (mnogość) jako własność tej całości jest oczywiście hipostazą. Oznacza to, że teoria względu pozwala pogodzić reizm z teorią mnogości, z czego zresztą nie wynika, by reista miał zaakceptować istnienie wszystkich zbiorów dystrybutywnych. Wystarczy, by mógł on pomyśleć pewne takie zbiory jako istniejące, co pozwala mu traktować pojęcie zbioru jako niepuste.

Podobnie, podczas gdy takie-a-takie ustrukturyzowanie czegoś jest hipostazą, nie jest nią taka-a-taka struktura tego czegoś, gdyż jest jego aspektem w powyższym sensie. Oznacza to, że pewne struktury istnieją – mianowicie te, którymi są odpowiednio ustrukturyzowane rzeczy. Dotyczy to, pod tym samym warunkiem, struktur odtworzonych jako konstrukty teoriomnogościowe, chociaż należy się wystrzegać traktowania takiej rekonstrukcji jako dosłownego obrazu rekonstruowanej struktury.
Aby rzecz była nośnikiem informacji, musi być odpowiednio ustrukturyzowana. Zainformowanie jest pewnym aspektem ustrukturyzowania, które jest hipostazą. Natomiast informacja jest aspektem struktury, która tym samym jest nią, zaś struktura jest aspektem nośnika, co oznacza, że zainformowany nośnik jest swoją strukturą, a w konsekwencji informacją. Jeśli więc nośnikiem jest istniejąca rzecz, to informacja istnieje.

Co jednak, jeśli nośnikiem nie jest rzecz, lecz obiekt, który z punktu widzenia reizmu jest hipostazą? Konsekwentnie trzeba wtedy przyjąć, że informacja, której jest nośnikiem, nie istnieje. Można zaś twierdzić, że tak właśnie jest w przypadku przekazu informacji. Jeśli nawet informacja jest przenoszona na jakimś nośniku będącym rzeczą, to samo jej przekazywanie na ten nośnik z pewnego nośnika źródłowego, a potem z niego na nośnik docelowy, nie jest rzeczą, lecz procesem. Podobnie, procesem jest przetwarzanie informacji. Jaki wobec tego jest status bytowy informacji w trakcie jej przekazywania lub przetwarzania?

Należy jednak zauważyć, że w świetle analiz reistycznych proces zawsze polega na tym, iż coś (a ściślej: jakoś) dzieje się z pewną rzeczą lub rzeczami. Nie ma czegoś takiego jak proces, lecz tylko pewne rzeczy się „procesują”, tj. zmieniają się bądź one pod względem jakościowym, bądź relacje, w jakich pozostają względem siebie nawzajem. W przypadku zaś przekazu lub przetwarzania informacji dochodzi do oddziaływania, w wyniku którego na podstawie zainformowanego nośnika następuje zmiana zainformowania innego nośnika, bądź niego samego. W szczególności, może to być powielenie informacji, polegające na tym, że nowy nośnik zostanie zainformowany tak samo, jak stary.
Czy wobec tego musi istnieć coś takiego jak przekazywana informacja? Bynajmniej. Wystarczy, że istnieją zainformowane rzeczy, które ze sobą oddziałują. Może za to istnieć informacja przekazana, bądź przetworzona, którą, jak pamiętamy, jest zawsze pewna zainformowana rzecz. W trakcie zaś przekazywania, czy też przetwarzania informacji zmienia się zainformowanie oddziałujących nośników. Nic w dosłownym sensie nie jest więc przenoszone, a tym, co jest przetwarzane, są owe nośniki, które zmieniają się pod względem zainformowania.

MATERIAŁY DO DYSKUSJI

1)   Radykalny arystotelizm (artykuł)

2)   Wolna ontologia (artykuł)

Jedna odpowiedź na „Jan Czerniawski (UJ)
Reizm a ontologiczny status informacji

  1. Jan Czerniawski pisze:

    Moje wystąpienie na konferencji miało charakter spojrzenia z zewnątrz. Jego celem było pokazanie potencjału zliberalizowanej wersji reizmu, jaką stanowi radykalny arystotelizm, do podjęcia ontologicznych problemów informatyki. Można jednak zastanawiać się, po co wtłaczać tę problematykę w ciasne ramy reizmu. Uzasadnieniem jest potrzeba ustrzeżenia się zaśmiecenia rzeczywistości badanej dziedziny hipostazami. Ewentualnych komentatorów prosiłbym więc o przyjrzenie się reistycznym redukcjom, które zachowuje ta wersja reizmu, jak również tym, które unieważnia, pod kątem zasadności tych pierwszych i argumentów podważających zasadność tych drugich. Z drugiej strony zaś, chętnie poznałbym opinie na temat proponowanej interpretacji stosunku informacji do jej nośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *