Witold Marciszewski (UwB)
Rozumowania oglądowe a rozumowania sformalizowane

Abstrakt

Odczyt jest próbą odpowiedzi, w jakim zakresie rozumowania oglądowe poddają się formalizacji i automatyzacji. Argumentuje się (wbrew behawiorystom, nominalistom etc.), że istnieją r.oglądowe czyli takie, które polegają na uzyskiwaniu wniosków w wyniku myślowego przetwarzaniu obrazów, nie dając się w pełni wyrazić jako tekstowe, tj. teksty w którymś z języków potocznych lub symbolicznych; te drugie to języki sformalizowane za pomocą symboliki logicznej. R.oglądowe całkowicie pozbawione możliwości utekstowienia (tj. wyrażenia w tekście) są charakterystyczne dla zwierząt, a r.tekstowe nie mające oparcia w oglądowych są charakterystyczne dla komputerów.

Jak przekształcić rozumowanie oglądowe R0 w r.zautomatyzowane w procedurze automatycznej weryfikacji (por. anons J.Golińskiej-Pilarek)? Oto kolejne kroki. (1) Stworzyć środki wyrazu w określonym języku potocznym przekształcające R0 w r.tekstowe R1 w tym języku (tak Euklides wyraził oglądowe r.geometryczne w potocznej grece). (2) Przekształcić R1 w r.sformalizowane R2 przez zapis w języku symbolicznym stosownego systemu logiki (jak D.Hilbert w logice predykatów). (3) zapisać R2 jako R3 – formułę w języku podatnym na przetwarzanie formuł przez program automatycznej weryfikacji twierdzeń — checker (np. „Mizar” A.Trybulca).

Analogiczna, mutatis mutandis, jest procedura automatycznego dowodzenia. Po zapisaniu formuły dowodzonej w odpowiednim języku programowania (np. Lisp) dowodzi jej program typu prover (np. „Boyer-Moore theorem prover”).

Zakres r.oglądowych poddających się formalizacji poszerza się dzięki sukcesywnemu zwiększaniu zaangażowania ontologicznego języków sformalizowanych użytych do utekstowienia r.oglądowych. Ogniwem pośredniczącym są języki potoczne o podobnym zaangażowaniu w ontologię; np. greka używana przez Euklidesa angażuje w uznanie istnienia takich obiektów jak punkty, co zostaje odtworzone w formalizacji geometrii przez Hilberta dokonanej w logice predykatów. Przykłady logik o większym (niż rachunek klasyczny) zaangażowaniu ontologicznym: modalna, deontyczna, epistemiczna, dynamiczna, logiki wyższych rzędów itp. Ten rodzaj zaangażowania jest istotą obecności filozofii w logice, a na ile logika wspiera informatykę – obecności filozofii w informatyce.

Ewentualne uwagi mogące pomóc autorowi w pracy proszę „mejlować” na adres: witold@marciszewski.eu

6 odpowiedzi na „Witold Marciszewski (UwB)
Rozumowania oglądowe a rozumowania sformalizowane

  1. Na życzenie Profesora Witolda Marciszewskiego otwieram dyskusję nad jego abstraktem.
    Już niebawem Profesor zamieści na stronie pełny tekst referatu; już teraz jednak prosi o wpisywanie komentarzy (zwłaszcza te osoby, które nadesłały doń e-maile).

  2. km pisze:

    Szanowny Panie Profesorze.

    Jeśli
    „argumentuje się (…), że
    istnieją r. oglądowe czyli takie, które polegają na uzyskiwaniu wniosków w wyniku myślowego przetwarzaniu obrazów, nie dając się w pełni wyrazić jako tekstowe, tj. teksty w którymś z języków potocznych lub symbolicznych”
    to
    zdaje się, że już na początku Konferencji będzie musiała być przedstawiona argumentacja
    niejako przeciw możliwości informatycznego opisu procesów neuronalnych
    (fizykochemicznych procesów „stojących za” R. oglądowymi zwierząt, które to mają być „całkowicie pozbawione możliwości utekstowienia” czy „myślowym przetwarzaniem obrazów” w ludzkim umyśle).
    – Oczywiście chodzi o opis (skrótowo to ujmując) „z zewnętrznej perspektywy”

    Abstrakt nie ustosunkowuje się do kwestii możliwości
    „sformalizowania” rozumowań oglądowych poprzez „informatyczny” opis fizycznych (biologicznych) procesów „związanych” z rozumowaniem.

    Ale czy właśnie na takiej możliwości nie zasadza się siła „światopoglądu informatycznego”?
    Może to, co dotąd wymykało się opisowi sformalizowanych języków
    to konsekwencje „wewnętrznej perspektywy rozumowań”.

    Nie zdajemy sobie sprawy z wszystkiego co stoi u podstaw naszych wnioskowań – i tu z pomocą przychodzi „narracja” 3-osobowa neurofizjologii i fizyki (połączonych mocą języka informatycznego).
    Odrzucenie tej ‘ „formalizacji” w zewnętrznym opisie’ podważałoby sens „światopoglądu informatycznego”, którego program przedstawiano w Cafe Aleph.

    Stawiałoby także pod znakiem zapytania sens rozkwitu informatycznych spojrzeń na rozmaite nauki (fizykę, chemię, biologię) a może i godziło w sens Konferencji.

  3. Jest to wypowiedź, która trafnie oddaje ona intencje będące u podstaw światopoglądu informatycznego. Istotnie, u jego podstaw jest myśl, że nie tylko procesy myślowe oddane w tekstach, lecz także procesy bezsłowne, których się domyślamy obserwując rozwiązywanie problemów przez istoty niemowne (od wirusów po delfiny itd.) dadzą się opisywać informatycznie.

    To jednak nie znaczy formalizować w standardowym, stosowanym przez logików, znaczeniu, które można nazwać Hilbertowskim (jako sformułowanym w tzw Programie Hilberta). Można rozszerzyć to wąskie rozumienie formalizacji w kierunku wspomnianym w komentarzu. Tak rozszerzając, trzeba jednak zrobić użytek z definicji Hilbertowskiej jako punktu wyjścia, bo – na ile wiem – inna
    definicja równie precyzyjna nie istnieje. A jak się to rozumie po Hilbertowsku, będę w referacie wyjaśniał na konkretnym przykładzie. Można będzie do tego przymierzać propozycję rozszerzeń procedury formalizacji na procesy bezsłownego rozwiązywania problemów.

    Więcej na ten temat pod adresem:
    http://calculemus.org/CA/fil-inform/odczyt-pw1.pdf

    • km pisze:

      Szanowny Panie Profesorze.

      Oczywiście nie miałem wątpliwości co do tego, że opis (może i w ramach matematycznego modelu / symulacji) to nie taka formalizacja o jaką chodzi (w standardowym sensie).
      Ale właśnie może już problemy filozofii języka (rzutujące się na filozofię umysłu) semantyczno – syntaktyczne (bardzo skrótowo rzecz ujmując) „rozdźwięku znaczeniowego” pomiędzy możliwościami systemów formalnych a praktyką potocznych rozumowań
      wynikają z tego, że
      to co dane jest z wewnętrznej perspektywy nie odzwierciedla wszystkiego tego co „oblicza się” w tle (czego nie można ująć w „jednym wątku” świadomych wnioskowań) a co „stoi” za rozumieniem.

      Może tylko opis matematyczny / informatyczny fizykochemicznych struktur reprezentacji umysłowych „korelujących” z myśleniem choć „trudny do ogarnięcia” w swej numerycznej istocie (ze względu na skomplikowanie, w formie modelu / symulacji)
      jest jedynym sposobem do przedstawienia nam informacji o tym dlaczego coś rozumiemy w określony sposób?

      A mimo to, może opis ów „z zewnętrznej perspektywy” rozumowania jako procesu fizykochemicznego – w modelu informatycznym – być może pozwoli przewidzieć wyniki rozumowania.

      Byłby to też argumentem przeciw konieczności implementacji losowości w celu stworzenia autonomicznych maszyn (do czego szerzej odniosłem się w komentarzu do tekstu Anny Sarosiek o autonomii maszyn. )

  4. Odpowiedź na te uwagi znajduje się w odczycie konferencyjnym mającym postać slajdów, pod adresem
    http://calculemus.org/CA/fil-inform/odczyt-pw1.pdf

    • km pisze:

      Niestety, z powodu opóźnienia pociągu, nie udało mi się zdążyć na wystąpienie Profesora na konferencji – dotarłem gdy już zakończyła się dyskusja nad Pana referatem.
      Korzystając z możliwości kontynuacji dyskusji jakie daje Internet, chciałbym poczynić parę uwag odnośnie fragmentu dot. „hipotezy km” z tekstu przywołanego w w/w komentarzu Profesora.

      1.Pierwsza dotyczy tego, że sukces zmatematyzowanego opisu nauk w opisie rzeczywistości prowadzi do „informatyzmu” obecnego także w badaniach neuronauk – ale tam obok „paradygmatu informatycznego” (a w zasadzie w powiązaniu z nim) do opisu ‘architektury funcjonalnej” umysłu służy paradygmat „Emboddied Embedded Mind” i ewolucyjny.
      Taka wielowątkowa i wieloaspektowa „narracja” zdaje się najtrafniej opisywać podmiot zdolny do twórczych rozumowań a także takich, których nie potrafimy „standardowo” sformalizować. Umysł, który podziwiamy gdy dokonuje intelektualnych akrobacji „parterowych i powietrznych” nawet jeśli nie prowadzą do celu i, który emanuje na nas prześwitem jasnych idei przedstawiając czasem swe przekonania (oraz trafnie na ich podstawie wnioskując) choć nie potrafi uzasadnić podstaw swego sądzenia.
      – Umysł, który w tym wszystkim jest dla wzorem „racjonalności”.

      Proszę, więc wybaczyć mi nakreślenie mojej perspektywy dość szeroko, gdy będę rzecz przedstawiał:

      – Z jednej strony oczywiste jest, że gdy nie potrafimy „objąć umysłem” kilku splecionych we wzajemnych uwarunkowaniach „wątków” w swym rozumowaniu, możemy wypisać je i ich wzajemne relacje.
      (Warto zauważyć, że niektóre „schematy”/ „diagramy” /drzewa” dane oglądowi, czasem „mówią wszystko” choć ich „standardowe” „liniowe” formalizacje nie dają się pojąć ze względu na rozwlekłość)
      Jednak nawet bardzo jasno i obrazowo przedstawione rozbudowane struktury gdy rozrosną się w setki rozgałęzień splątanych, nie zdają się nam możliwymi do „rozwiązania” inaczej niż poprzez postawienie na moce obliczeniowe komputera. Nie mamy jednak przy tym wątpliwości, że wynik może być ściśle zdeterminowany (w tym sensie, w jakim „wynikiem rozumowania” może być beznadziejne zapętlenie się komputera )

      – Z drugiej strony miejmy w pamięci (w dalszych rozważaniach), iż informatyka pokazuje, że (krótko mówiąc) równoległe rozproszone obliczanie może być bardziej „efektywne”.

      – Jeszcze z innej perspektywy – z obserwacji biologicznych struktur neuronalnych – wnioskujemy, że gdy one „sterują” organizmami „tworzą się w nich reprezentacje” zewnętrznych okoliczności i stanów ustroju wobec tych okoliczności (mniej lub bardziej rozwinięte Umwelty jak chciała by to pewnie widzieć Pani Sarosiek, która przedstawiała nam na konferencji „biosemiotyczną” wizję autonomicznych rozumowań)

      – Ze spojrzenia na sukces zmatematyzowanych nauk możemy wnioskować, że im więcej parametrów zewnętrznych i wewnętrznych owe sieci zdołają złowić i powiązać we wzajemnych uwarunkowaniach, tym trafniej będą one mogły kierować zachowaniem organizmów ku homeostazie/przetrwaniu (gdyż z wierząc w obecność „praw natury” sądzimy, że „złowione” koincydencje mogą odzwierciedlić trwałe relacje)

      – Złowione prawidłowości odzwierciedlone w strukturach neuronalnych są dziedziczone, stając się podstawą funkcjonującą sterującą zachowaniem na której nabudowywane są kolejne rozgałęzienia mogące odzwierciedlić coraz więcej parametrów i trafniej regulować ciałem ku przetrwaniu. Od tropizmów i odruchów przez instynkty powstawały struktury zdolne powodować coraz bardziej złożonymi zachowaniami. Ale nawet gdy wraz ze złożoności struktur w ich ramach zafunkcjonowała twórcza inteligencja, przetwarzanie w pierwotniejszych systemach nie ustało – dają się odczuć siłą emocji i intuicji.
      Czy intuicja nowicjusza, czy eksperta – obie polegają na skończonych zbiorach przypadków, lecz w tle trwa przetwarzanie w strukturach które odzwierciedlenie regularności w manifestowaniu się zjawisk w rzeczywistości – zjawisk które mogą nie być merytorycznie związane z rozważanym przez (nowicjusza czy eksperta) zagadnieniem. Ale u podstaw leży tutaj – ukonstytuowane ewolucyjną zgodnością z kryterium trwania w świecie – założenie, że wszystko może się łączyć ze wszystkim a relacje trzeba wyłowić i odzwierciedlić. Relacje pomiędzy zjawiskami i relacje (coraz) wyższego rzędu pomiędzy mniej lub bardziej podobnymi relacjami relacji (o czym mowa była m. in. w referacie dot. wnioskowania przez analogię)

      – Relacje te mogą mieć „faktycznie” związek, mnogą odzwierciedlać logos rzeczywistości, którego nie potrafimy objąć świadomie (jej perspektywa nie potrafi rozdzielić się i wniknąć w mrowie równolegle przetwarzanych wątków powiązanych relacji) i siłą intuicji determinować nasze przekonania. Mogą sprawiać, że będziemy skutecznie wnioskować w nauce, pokonywać zastoje w rozumowaniach – tak jak skutecznie „nawigują” nami w życiu codziennym, gdy podejmujemy trafne decyzje „w mig” – intuicyjnie (korzystając z mądrości emocji społecznych) choć świadome rozważenie wszystkich relacji w grupie ludzi, wszelkich prawdopodobieństw wiążących się z postawieniem bądź na jakiś wybór (finansowy, życiowy etc.) trwało by „niepomiernie” dłużej.
      – Mogą.
      Bo sęk tkwi w tym, że nie możemy mieć pewności, nie mamy kontroli – „trybunał doświadczenia” osądza.

      REASUMUJĄC:
      Oto i istota (słabość) „formalizacji” w modelu – wszystko niby jest logicznie „zdeterminowane” ale by uzyskać wynik trzeba uruchomić „symulację”.
      Gdyby „skaner” maszyny odzwierciedlił w modelu komputera fizykochemiczne własności struktur neuronalnych, to pamiętajmy, że oryginał (którego twórczą inteligencję chcemy odwzorować – a może nawet wyprzedzić w osiągnięciach) jest umysłem ucieleśnionym, postawionym (w każdej chwili t przed i po „zeskanowaniu”) wobec okoliczności świata zewnętrznego, które to są (poprzez ciało i jego stany) odzwierciedlane w strukturach (systemach) umysłu.
      Nie możemy mieć pewności jakie elementy sieci mają wpływ (i jaki) na wyniki rozumowania więc kopiujemy wszystko „jak leci”.
      Gdyby jakaś okoliczność rozweseliła oryginał – powiedzmy matematyka – uśmiech zostałby odzwierciedlony w systemach odzwierciedlających stany ciała, zmieniając nastawienie matematyka do obliczeń, które porzuciłby w innym wypadku z racji tego, że uważał je za beznadziejna. Tym razem dobry nastrój (potęgowany np. tym, że w końcu udało mu się zaprosić do kina koleżankę, która przez wiele lat opierała się jego zalotom) sprawia, że uparcie trwa w dotąd odrzucanym pomyśle – i kończy rozumowanie z sukcesem. Proszę wybaczyć ten fabularny wtręt – ale o taką przypadkowość zapewnioną przez zewnętrzne okoliczności mi chodzi – w takim wypadku odzwierciedlenie w modelu maszyny „demon Laplace’a” zewnętrznych okoliczności (w określonej chwili) mogłoby mieć decydujące znaczenie dla rozumowania.

      1.1. Załóżmy zatem, że kopiujemy Gödla. A nasz komputer „Demon Laplace’a” jest w stanie wygenerować wszelkie możliwe konfiguracje zewnętrznych okoliczności świata i stanów „modelu ciała Gödla” wobec nich – przy takich założeniach otrzymamy (swój?) wynik przed Gödlem. W eksperymencie myślowym „wszystko gra” – w końcu informatyzm (nawet jeśli zastępuje mechanicyzm to tak jak on) wskazuje możliwość uzyskania określonego wyniku (zdeterminowanego – w odpowiednich okolicznościach) w tym względzie. Ale jednocześnie rzucają się w oczy oczywiste ograniczenia.
      Nawet jeśli udało by się nam (w swym dążeniu do wiedzy) uzyskać w ramach modelu w komputerze „Demon Laplace’a” w „modelu Gödla 2” którego modelowane „sieci neuronowe” mogłyby się rozrastać (pod wpływem pożywki z rozmyślań wirtualnego Gödla nad matematycznymi zagadnieniami) ponad biologiczne ograniczenia (energetycznego podtrzymania w działaniu, rozrostu struktur i szybkości przepływu informacji w nich) – moglibyśmy jedynie „liczyć na to”, że ten wirtualny matematyk wymyśli coś nowego (i coś co będziemy w stanie pojąć).

      2. Jeśli pęczek drutu mógłby symulować manifestacje fizycznych fenomenów w strukturach neuronalnych mózgu tak, że wynik obliczeń wirtualnego modelu byłby odbiciem trafnym wszelkich manifestacji mózgu (zmyślnego kota czy matematyka) to należałoby przyjąć, że w modelu (obliczającym się w pęczku drutu”) uzyskano by wyniki identyczne z biologicznym oryginałem – wszelkie wyniki.
      Spytany „model człowieka” osadzony w modelu ciała w wirtualnym środowisku w komputerze „Demon La Place’a” bądź obdarzony przez twórców (kopistów?) sztucznym ciałem (odpowiednio interakcyjnie powiązaną z modelem skopiowanego umysłu) twierdziłby, że jest inteligentny i świadomy – a obecności Umweltu dowodziłby prezentując regularnie zrozumienie znaczenia pojęć – odwzorowanych funkcjonalnie w (modelowanych wirtualnie) reprezentacjach – określających jego obraz rzeczywistości (tak jak określone są pojęcia naszego rozumowania). W próbie analogicznej do testu Turinga należałoby uwierzyć w deklarację maszyny o tym, że jest świadoma – bo w wyniku odpowiedzi na zapytania (zapewne) o tym, że jest świadoma (jak oryginał ) by świadczyła.
      (Zdał by także coś co nazywam ”testem Searle’a” na obecność świadomości – w książce „Umysł. Krótkie wprowadzenie” Searl pisał m. in., że choć jest sceptyczny wobec testu Turinga na rozumienie, w kwestii świadomości wierzy ludziom – na słowo)
      Wirtualny (zgodnie z pierwotnym znaczeniem) model świadomości stałby się w moim rozumieniu rzeczywistą świadomością – tak bardzo zresztą jak ludzka (biologiczna) świadomość jest fantomatyczna.
      Z naszej perspektywy (i zapewne z perspektywy modelu umysłu w komputerze) nośnik informacji (struktura obliczeniowa – biologiczna czy elektroniczna) nie miała by „najistotniejszego” znaczenia.

      3.Wygląda na to, że ludzie w swej działalności są jedynie „teoretycznie zdeterminowani” a praktycznie – w swym osadzeniu w świecie – „twórczy w swej obliczalności”.
      Chciałem jeszcze zwrócić uwagę, że zgadzam się z fragmentem wyznania wiary indeterministy:
      „że wszechświat, który zawiera życie, ma twórczy charakter w najlepszym sensie tego słowa: jest twórczy w tym samym sensie, w jakim za twórczych uznajemy wielkich poetów, artystów, muzyków, jak również wielkich matematyków i wielkich wynalazców”
      Gdyż tak jak ze złożenia zdeterminowanych struktur tworzą się emergentne struktury, tak twórczym można być w swym rozumowaniu (to dobrze przedstawione rozumienie słowa ‘twórczy’)
      Choć utożsamiam się w całości z fizykochemicznymi strukturami mojego mózgu, (dzięki „przywiązaniu ja do sieci neuronowej” mam przeświadczenie własnej wolności myśli – autonomii) to jednak
      epifenomenalizm nie w pełni oddaje moją perspektywę świadomości.
      – O roli perspektywy piszę więcej (nawet jeśli nie jaśniej) w komentarzu w „Dyskusji o pojęciu informacji” .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *